:: Rafał Fedaczyński ::

PATRONAT:

A A A

Sezon 2019/2020r

  • Trening w czasie kryzysu

    W dobie szerzącego się zaraźliwego wirusa nikt nie ma łatwo. Miasta wyglądają jak opuszczone, przynajmniej Katowice. Sport również przeżywa kryzys. Na szczyt priorytetów wspięło się zdrowie, zarówno własne, jak i odpowiedzialność za zdrowie innych.


    Rok olimpijski 2020 nie rozpoczął się optymistycznie. Przygotowania olimpijskie wzięły w łeb w większości przypadków. Zawody  po kolei są odwoływane. I nic dziwnego.
    Ja jako chodziarz mam o wiele łatwiej, niż młociarze czy kulomioci. Zakładam dres, jadę w las i robię trening.  A treningu nie odpuszczam, bo nie znam dnia ani godziny, kiedy skończy się ten trudny czas.


    Z niecierpliwością czekam co postanowi MKOL w sprawie zasad kwalifikacji, jak i samych Igrzysk  Olimpijskich.


    Pozdrawiam Rafał

  • Sezon halowy zakończony.

    W tym roku wystartowałem dwa razy w zawodach halowych. Pierwsze starcie miałem 25 stycznia na Halowych Mistrzostwach Śląska w Ostrawie na dystansie 3 000 m, gdzie zająłem drugie miejsce poprawiając swój rekord życiowy 11:43:45.  A drugi start to 64 Halowe Mistrzostwa Polski Seniorów w Toruniu na dystansie 5000 m zajmując 5 miejsce z czasem 20:05:86.
    Liczyłem na lepszy wynik w okolicy rekordu życiowego, ale musiałem obejść się smakiem. Zabrakło wypoczynku.  Już za trzy tygodnie startuję na Mistrzostwach Polski na swoim koronnym dystansie 50 km. Będę walczył o przepustkę na Igrzyska Olimpijskie w Tokio (Sapporo). Nie będzie to łatwe zadanie.
    Życzcie mi tylko zdrowia, motywację, zacięcie, i kilometry w nogach mam.

    Pozdrawiam, Rafał

  • Boże Narodzenie już za rogiem.

    Życzę Wam –  spokoju, zdrowia i dążenia do marzeń. Aby rok 2020 obfitował w sukcesy na każdym polu, zarówno prywatnym, jak i zawodowym.

    Przede mną czas lekkiego zwolnienia świątecznego. A później czas intensywnych treningów w kraju i za granicą do Igrzysk Olimpijskich w Tokio.

    Pozdrawiam, Rafał

  • Tworzyć historię poprzez spełnianie marzeń

    Już jako dziecko chciałem być sportowcem na najwyższym poziomie. Chciałem rywalizować i wygrywać. Poświęcałem  i nadal poświęcam mnóstwo czasu na pracę nad sobą, rozwijam się nie tylko zawodowo. Po głębokim zastanowieniu stwierdzam, że to upór i twardy charakter doprowadził mnie tam, gdzie teraz jestem. Porażki są dla mnie nawozem sukcesu, a kłody rzucane mi pod nogi traktuję jako schody do wejścia na szczyt. Jak to powiedział kilka dni temu Romek Magdziarczyk widząc wspólne zdjęcie z treningu mojego, Kuby Jelonka i Artura Brzozowskiego - „Niezniszczalni”.  Zgadzam się z nim całkowicie.

    Dlaczego o tym pisze?
    W tym roku mija 100 lat działalności PZLA. Chód sportowy jest jedną z wielu konkurencji, która jest pod auspicjami  PZLA. Z tej okazji wydano publikację, która wskazuję 10-tkę najlepszych sportowców we wszystkich konkurencjach w latach 1919-2018. W chodzie sportowym na dystansie 50 km lokuję się w tej zaszczytnej 10 - tce.
    Oczywiście na czele  dystansu 50 km nadal znajduje się nasz czterokrotny mistrz olimpijski Robert Korzeniowski. Moja skromna osoba zajmuje dziesiąte miejsce w tym zestawieniu.

    Czytaj dalej...

  • Sezon olimpijski 2019/2020

     

    Podczas gdy wszyscy dochodzą do siebie po ciężkich startach, ja w pełni sił, na szczęście zdrowy i pełen motywacji rozpocząłem sezon olimpijski.
    Jest to mój czwarty sezon przygotowań olimpijskich. Pod przygotowania zostały podporządkowane inne dziedziny życia, zarówno zawodowego, jak i prywatnego.
    Cały listopad trenuję w Katowicach, od grudnia rozpoczynam obozy.
    Mam ambitne plany na sezon. A jeszcze ambitniejsze są plany poolimpijskie, których nie ujawniam.
    Mam zamiar uzyskać zarówno minimum olimpijskie na dystans 50 km, jak i na dystans 20 km, by mieć mocny argument w przypadku ewentualnego trzeciego pozwu cywilnego.

    Pozdrawiam, Rafał

  • Podsumowanie kolejnego sezonu znów bez happy endu

    Koniec ciężkiego sezonu 2019. Jednak niezwykle udanego. Jedynym minusem było brak tzw. happy-endu w postaci występu na Mistrzostwach Świata w Katarze na dystansie 50 km.
    Minimum kwalifikacyjne PZLA (3:50:41)  i srebrny medal na Mistrzostwach Polski Seniorów na dystansie 50 km jest.
    2 halowe tytuły Mistrza Świta Masters są.
    Srebrny medal na dystansie 20 km na Mistrzostwach Polski jest.
    Brązowy medal na Mistrzostwach Polski na dystansie 10 000 m jest.
    Forma była, motywacja była, tylko powołania na Mistrzostwa Świata do Kataru brakło. Aż napisałam do IAAF co się stało, że nie otrzymałem zaproszenia. Okazało się, że i tu cytuję „Zgłoszenia są całkowicie zależne od Federacji Narodowej, niezależnie od standardów, więc jedynym organem, z którym można się skontaktować w sprawie jego sprawy, są właśnie one.”
    I tu  tkwiło źródło braku mojego powołania. PZLA w moje miejsce kolejny rok powołało zawodnika bez minimum kwalifikacyjnego PZLA.  Na szczęście już mam doświadczenie w pisaniu pozwów cywilnych, bo pozwałem PZLA za brak powołania na zeszłoroczne Mistrzostwa Europy i już kończę pisać pozew cywilny za brak powołania na Mistrzostwa Świata do Kataru.
    Z całego użerania się ze Związkiem wychodzi bardzo dużo pozytywnych rzeczy. Z uwagi na to, że nie znam się na kruczkach prawnych - muszę dużo czytać przede wszystkim orzeczeń sądów w sprawach dotyczących sportu. Już niedługo będzie można mnie nazwać specjalistą od sporów  sportowych.
    Teraz odpoczywam, regeneruje się i trzymam kciuki za tych którzy pojechali do Kataru.

    www.kronikatygodnia.pl

    Pozdrawiam Rafał

  • Bye, bye Mistrzostwa Świata w Katarze

    Minimum kwalifikacyjne jest, forma jest, powołania do reprezentacji Polski brak.  Kolejny sezon nie jadę na imprezę docelową. Rok temu do Berlina-  pozew cywilny już jest w toku. Teraz nie jadę na Mistrzostwa Świata do Kataru - pozew cywilny jest w przygotowaniu.
    Miałem zamiar zakończyć karierę sportową po przyszłorocznych Igrzyskach w Tokio. Aby poświecić się pracy zawodowej. Jednak zmieniłem zdanie – będę trenował jak Jesus Garcia.
    Przetrwałem w swojej karierze wielu prezesów i „specjalistów od szkolenia”. Przetrwam i tych. 
    Czy jestem zaskoczony postępowaniem Polskiego Związku lekkiej Atletyki wobec mnie? Nie jestem zdziwiony. Spodziewałem się takich nieczystych zagrań. Pojęcia fair play – moim zdaniem - nikt tam nie zna. O przejrzystych i transparentnych zasadach funkcjonowania – również nikt nie słyszał. 
    Ale to nie jest najgorsze. Najgorsze okazało się działanie (a raczej brak działania) ze strony Ministerstwa Sportu, które przygląda się takim działaniom. Ba, finansuje takie działania. Bo przecież PZLA jest finansowane w większości z dotacji ministerialnych o czym możemy się przekonać czytając sprawozdania PZLA na stronie Ministerstwa. Przegrane procesy sądowe będą finansowane zapewne właśnie z tych środków.
    A przede mną odpoczynek i w październiku rozpoczynam kolejny olimpijski sezon.
    Życzcie mi tylko zdrowia, wytrwałość i sportową zaciętość mam.
    Pozdrawiam, Rafał

  • Brąz na 95 Mistrzostwach Polski na sprinterskim dystansie

    Niby brąz a smakuje jak złoto, bo przegrałem je o 2,5 sekundy. Jestem 50- karzem, ale na krótszych dystansach też potrafię zawalczyć. Zawalczyć do końca. 
    To już trzeci medal w tym roku. Co prawda czas nie jest zadowalający z uwagi na ciężki trening, ale 42:23.99 jest.  No i nie przegrałem z juniorem.
    Przede mną jeszcze dwa starty. I kolejny pozew.

    Pozdrawiam, Rafał

  • Batalii sądowej z PZLA ciąg dalszy

    Nie tylko Maciek Sarnacki walczy o sprawiedliwość. Ja od zeszłego roku walczę z Polskim Związkiem Lekkiej Atletyki o sprawiedliwość za bezprawne niepowołanie na 24 Mistrzostwa Europy w Berlinie. Trwa to strasznie długo, a i potrwa jeszcze kilka lat.

    Przed Trybunałem Arbitrażowym do spraw sportu przy PKOl przegrałem. Za to wygrałem proces przed Wojewódzkim Sądem Administracyjnym w Warszawie. Przyszedł czas na pozew cywilny przeciwko PZLA.

    Wczoraj oficjalnie nadałem bieg sprawie przed Sądem Warszawa – Żoliborz. Nie pozwolę by PZLA swoimi bezprawnymi decyzjami stanął mi na drodze w walce o Igrzyska Olimpijskie w Tokio.

    Trzymajcie za mnie kciuki i do zobaczenia na 95 Mistrzostwach Polski w Radomiu, bo szybciej piekło zamarznie niż się poddam. A na to liczy PZLA.

    Pozdrawiam, Rafał

  • Srebrny medal na Mistrzostwach Polski na dystansie 20 km w Mielcu

    Sobota, 22 czerwca,  godzina 18:45, duszno tak, że pot leje się po twarzy od samego stania na starcie. Ja w pełnej mobilizacji, wszystko dopięte na ostatni guzik, w oddali trener Marmur taszczy lodówkę z lodem i izotonikiem.
    Chciałem wygrać te zawody, taktycznie rozegrać chód, jednak Artur Brzozowski przejrzał moją taktykę i wygrał zawody. Gratuluję szczerze.
    Czy stać mnie na więcej na dystansie 20 km? Tak. Jednak 22 czerwca wystarczyło na srebrny medal z przyzwoitym czasem 1:25:03.
    Teraz czekam na decyzje zarządu  PZLA co z wyjazdem na Mistrzostwa Świata do Doha. Minimum na Doha na dystansie 50 km jest, jak i medal na dystansie 50 km. Forma potwierdzona na dystansie 20 km srebrem.
    Ale co się wydarzy, tego nie wie nikt. Czy powtórzy się sytuacja z zeszłego roku ?  
    Na szczęście mam plan B .

    Dziękuję mojemu klubowi za wsparcie w przygotowaniach do moich czwartych Igrzysk Olimpijskich, trenerowi Stanisławowi Marmurowi za opiekę trenerską. 

    Pozdrawiam, Rafał

  • Przygotowania do Mistrzostw Polski na dystansie 20 km

    Deszczowa pogoda, zimno okropnie jednak każda pogoda jest dobra na trening. Co prawda miałem startować  na Pucharze Europy na Litwie, ale jak to bywa w PZLA – nie jadę. Dobrze, że się nie dowiedziałem dzień przed zawodami. Kolejny raz zasady powoływania okazały się tylko i wyłącznie pustymi  ustaleniami.
    Mam więcej czasu na przygotowania do Mistrzostw Polski na 20 km w Mielcu. Przygotowuję się bardzo rozsądnie, mając na uwadze to, że wszyscy będą zmęczeni Pucharem Europy.
    Mam nadzieję,  że zdrowie i forma dopisze. A wtedy wrócę z medalem.

    Pozdrawiam, Rafał

  • Wielkanoc 2019

    Spokojnej, rodzinnej Wielkanocy, Mokrego Śmigusa - Dyngusa i dużo pomyślności w życiu osobistym, jak i zawodowym.

    Pozdrawiam, Rafał Fedaczyński

  • Eliminację do Pucharu Europy w Olita

    13 kwietnia odbyły się 17 Międzynarodowe Zawody w chodzie sportowym im. Hieronima Mazurkiewicza w Zaniemyślu. Wystartowałem na dystansie 20 km, jednak uzyskany czas nie zachwyca – 1:27:34. 50-tka i dwa stary na Mistrzostwach Świata Masters wyszły mi w końcu.Chodziło mi się strasznie, byłem zmęczony, a i pogoda nas nie rozpieszczała, bo było strasznie zimno. Przede mną odpoczynek i start na dystansie 20 km w Pucharze Europy w litewskim Olita.

    Co jeszcze słychać? Otóż 9 kwietnia Trybunał Arbitrażowy ds. sportu przy Polskim Komitecie Olimpijskim wydał wyrok w mojej sprawie. Niestety niepomyślny dla mnie. Teraz czekam na uzasadnienie wyroku i wraz z moją prawnik składamy odwołanie do Sądu Najwyższego. Aż sam jestem ciekawy tego uzasadnienia wyroku. Może przegrałem bitwę, ale wojna trwa nadal.

    Pozdrawiam, Rafał

  • 8 Halowe Mistrzostwa Świata Masters w Toruniu

    Srebro w Dudinicach na 50 – tkę,  szybki wpad do domu i jeszcze szybszy wypad z domu, bo jechałem na Halowe Mistrzostwa Świata do Torunia.
    A tam - 25 marca - stanąłem na starcie chodu sportowego na dystansie  3 000 m  wygrywając go z czasem 12:52.22. A łatwo nie było, bo  jeszcze nie ostygłem po 50 – tce. Mastersi są szybcy. Musiałem się namęczyć, żeby wygrać.
    W nocy powrót do domu. Dwa dni snu i  pojechałem kolejny raz do Torunia, aby 29 marca wystartować na dystansie 10 km chodu sportowego.  Wygrałem kolejny raz z czasem 44:36.
    Podsumowując, w jednym tygodniu zdobyłem dwa tytuły halowego mistrza świata i srebrny medal Mistrzostw Polski na dystansie 50 km.

    Aż sam jestem z siebie dumny.

    Pozdrawiam, Rafał

  • Kiler reaktywacja 2019

    I kto jest srebrnym medalistą Mistrzostw Polski na dystansie 50 km i ma minimum na Mistrzostwa Świata do Doha?
    Ja mam. I to z czasem 3:50:41. Czas imponujący. Biorąc pod uwagę, że przygotowuję się bez wsparcia PZLA. Śmiem twierdzić, że trening w Katowicach mi służy.
    Oj nie tak łatwo pozbyć się mnie z zawodowego sportu. Bo każda przeszkoda to dla mnie jeszcze większa motywacja.  Po porażkach odradzam się jak Feniks z popiołów. Moją siłą są potężne pokłady determinacji.
    Dudinská 50-ka  okazała się dla mnie fantastycznymi zawodami. Kończę zawody ze srebrnym medalem Mistrzostw Polski na dystansie 50 km  z czasem 3:50:41 oraz minimum kwalifikacyjnym na Mistrzostwa Świata do Doha. Z 5 miejscem kończę miting  European Athletics Race Walking Permit Meeting Dudinska 50.  Do minimum olimpijskiego brakło 41 sekund, ale to tylko kwestia czasu.  Miałem jeszcze zapas sił, ale nie chciałem szarżować w pierwszym poważnym starcie sezonu. Minimum olimpijskiego nie udało się zdobyć, ale to kwestia czasu.
    A to dopiero początek sezonu. Przede mną kolejne zawody. Wracam do domu, przepakowuję się i jadę do Torunia na Halowe Mistrzostwa Świata Masters. Tam też chcę powalczyć. I również tam godnie reprezentować mój klub AZS UMCS Lublin.

    Życzcie mi tylko zdrowia, z resztą sobie poradzę.
    Pozdrawiam Rafał

  • Pierwsze starcie przed Trybunałem Arbitrażowym ds. sportu przy PKOl

    Dzisiaj, po ośmiu miesiącach postępowania wreszcie odbyła się pierwsza rozprawa przed Trybunałem Arbitrażowym. Ja kontra PZLA.  Runda pierwsza za mną. 9 kwietnia br. kolejna runda. 
    Czekam z niecierpliwością na rozstrzygnięcie, ale jestem przygotowany na walkę przed Sądem Najwyższym.
    Nie pozwolę, aby Polski Związek Lekkiej Atletyki był bezkarny w niszczeniu mojej kariery sportowej.
    Przede mną zawody 23 marca br. na dystansie 50 km. W Dudinicach odbywają się Mistrzostwa Polski na tym dystansie. Mam zamiar zrobić tam minimum na Igrzyska Olimpijskie w Tokio, ba, chcę wygrać te Mistrzostwa.
    Mam mocną motywację. I jak to pisze Kuba Jelonek na swoim blogu  choćbym „ miał polecieć na igrzyska olimpijskie w Tokio biedny, wychudzony i prosto spod mostu, to i tak się nie poddam. (…) Jak nie drzwiami, to oknem. „.

    Pozdrawiam,
    Rafał

  • 63 Halowe Mistrzostwa Polski

    Drugi dzień zmagań lekkoatletów z całej  Polski. 17 lutego i ja stanąłem na starcie dystansu 5000 m chodu. Nie czuję się co prawda dobrze na krótkich dystansach, ale wyrwałem 4 miejsce w tej rywalizacji. Cicho liczyłem na brązowy medal, ale zabrakło siły. Jestem bardzo zadowolony. Jest to początek sezonu.
    A będzie on długi, ale wydaje mi się, że będzie zdecydowanie spokojniejszy. Po nerwówce sezonu ubiegłego stwierdziłem, że najlepszym sposobem walki o sprawiedliwość przeciwko PZLA będzie oczekiwanie na decyzję Trybunału Arbitrażowego ds. sportu przy PKOl. Jeżeli będzie trzeba, będę składał kolejne wnioski do Trybunału. Natura Kilera nie pozwala bym odpuścił.

    Więcej...

    Trzymajcie kciuki,   Rafał

  • Pomóżmy ratować Elenkę.

    Elenka Drączkowska to 10-letnia mieszkanka Hrubieszowa u której w październiku 2018 r. zdiagnozowano guz pnia mózgu. Niestety guz okazał się nieoperacyjny bez możliwości pobrania biopsji. Pojawiła się szansa na rozpoznanie typu guza w klinice w Monachium. Koszt leczenia Elenki jest olbrzymi, dlatego rodzice zwracają się z gorącą prośbą do ludzi dobrej woli o pomoc finansową, by ratować życie Elenki.

    Wpłaty należy dokonać na adres:
    Stowarzyszenie na Rzecz Osób Potrzebujących „Przytulisko"
    nr konta 28 2030 0045 1110 0000 0277 8360 z dopiskiem „ dla Elenki Drączkowskiej"

    Ze sportowym pozdrowieniem,
    Rafał

  • Stary, ale jary

    Koniec stycznia. Mroźno i śnieżnie na dworze, a ja na stadionie pojawiam się dwa razy dziennie. Traktuję to jako krioterapię i trening w jednym.  Nie ma opier.....nia.  Krótki obóz w Spale pozwolił mi na  trening w ciepłej hali.
    Aby sprawdzić formę przed Halowymi Mistrzostwami Polski wystartowałem poza konkursem na Mistrzostwach Śląska na dystansie 3000 m. Czas 12:00:48  pokazuje, że jest moc w nogach.

    Wyniki:

  • Sezonie 2019 nadchodzę.

     

    Koszmar minionego sezonu już za mną. Przede mną ciągle jeszcze dużo walki z Polskim Związkiem Lekkiej Atletyki, m.in. przed Trybunałem Arbitrażowym ds. sportu przy PKOl, a jeżeli będzie trzeba przed Sądem Najwyższym.
    Sezon 2019 rozpoczął się. A wraz z nim rozpocząłem treningi. Mam jeszcze większą motywację do pracy.  Mimo iż zostałem pozbawiony szkolenia centralnego, zawsze mogę liczyć na mój klub AZS UMCS Lublin. 
    Od 1 stycznia 2019 r. rozpoczyna się termin uzyskiwania kwalifikacji na  Igrzyska Olimpijskie w Tokio w 2020 r.

    Ten sezon będzie trochę dłuższy od poprzednich, gdyż kończy się w październiku Mistrzostwami Świata w Katarze na które mam zamiar pojechać.
    Mam również zaplanowanych kilka startów pośrednich, które pozwolą mi na weryfikację mojej dyspozycji.
    W marcu 2019 r.  na prośbę  Polskiego Związku Weteranów wystartuję na Halowych Mistrzostwach Świata  Masters w Toruniu.

    Z motywacją i sportowym zawzięciem,  Rafał